Jak to zrobiliśmy
Metoda — jak pracowaliśmy z AI
Ponad tysiąc kart pisanych w większości neogotycką kurrentą, którą dziś czyta niewielu. Przeczytała je, przetłumaczyła i opracowała sztuczna inteligencja — pod nadzorem ludzi i według zasad, które pozwalają każdy odczyt sprawdzić.
Najpierw dla wszystkich
Po co jest ta strona. Jej głównym celem jest udostępnić i przybliżyć materiały, które zebraliśmy: akta budowlane, plany, księgi wieczyste, księgi adresowe. Leżą w archiwum, pisane są po niemiecku, w większości ręcznie, pismem, którego dziś prawie nikt nie umie przeczytać. Dlatego przy każdym dokumencie jest skan, odczyt oryginału, polski przekład i komentarz — żeby każdy mógł zajrzeć do źródła, a nie tylko uwierzyć nam na słowo.
Kto to przeczytał. Odczyty, przekłady, komentarze i opracowania przygotowały modele językowe Claude (sztuczna inteligencja firmy Anthropic). Ludzie wyznaczali cel i zasady, dostarczali skany, rozstrzygali wątpliwości, znali dom z codziennego życia — i sprawdzali wyniki. Piszemy o tym otwarcie: chcemy pokazać, że AI można użyć dobrze — do tego, żeby przybliżyć ludziom rzeczy, do których sami nie mieliby dostępu.
Na ile to jest wiarygodne. Odczyty ważnych kart sprawdzał drugi, mocniejszy model, patrząc ponownie na skan. Opracowania (historia, chronologia, osoby, winda) są syntezą blisko tysiąca opisów — i nie są nieomylne. Przy tej skali pracy i tylu kontrolach zapewne w większości są poprawne, ale błędy w szczegółach są możliwe. Dlatego:
- każde twierdzenie w opracowaniach ma przypis — link prowadzi do skanu i odczytu dokumentu;
- zdanie bez oznaczenia opiera się wprost na źródle; wnioski mniej pewne mają plakietkę:
| Plakietka | Znaczenie |
|---|---|
| PRAWDOPODOBNE | interpretacja: wniosek z kilku dokumentów albo odczyt częściowo niepewny |
| HIPOTEZA | domysł do sprawdzenia — piszemy, gdzie szukać potwierdzenia |
| WSPOMNIENIE | relacja ustna — cenny trop, ale nigdy sama nie przesądza |
- znak ✓ sprawdzony na skanie mają opisy, które przeszły drugą kontrolę;
- w odczytach
[?]oznacza słowo niepewne,[…]— miejsce nieczytelne.
Język. Opracowania, komentarze i ciekawostki pisała sztuczna inteligencja i czasem to słychać. Model „myśli” po swojemu i układa zdania, których człowiek by tak nie ułożył: nadużywa myślników i przeciwstawień („nie to, lecz tamto”), dramatyzuje tytuły, dopowiada puenty, powtarza tę samą informację w kilku miejscach, a niekiedy przekręca nazwę albo zapis. Takich potknięć jest sporo. Poprawiamy je powoli, w miarę czytania, i nie wstrzymujemy z tego powodu publikacji: ważniejsze, żeby daty, nazwiska i odsyłacze do skanów były na miejscu. Jeśli jakieś zdanie brzmi śmiesznie albo sztucznie, to najpewniej model, nie dokument.
Znaleźli Państwo błąd? Prosimy o wiadomość (zob. Wspomnienia) — poprawimy.
W skrócie
- Źródła: skany z Archiwum Państwowego w Gdańsku, Oddział w Gdyni — akta budowlane domu, teczka planów, dwa tomy akt księgi wieczystej, polskie akta powojenne — oraz księgi adresowe, dokumentacje techniczne PKP, fotografie i wspomnienia mieszkańców. Razem ponad 4 400 plików.
- Czytanie: każdy dokument dostał osobny opis — metryczkę: dosłowny odczyt oryginału, polski przekład, komentarz, wykaz osób, dat i miejsc oraz ocenę pewności odczytu. Takich opisów jest blisko tysiąc; na tej stronie publikujemy w całości 775 — dokumenty sprzed 1945 r. Dokumenty powojenne (głównie techniczne, PKP) tylko wymieniamy; pomijamy zdjęcia współczesne i wszystko, co dotyczy prywatnych osób po 1945 r.
- Kontrola: ponad 250 opisów przeczytał powtórnie drugi model, na skanie w pełnej rozdzielczości.
- Wnioski: z opisów powstały opracowania, katalog ciekawostek i opowieść „Dom przy torach”.
- Czas: główna praca od 22 sierpnia do 10 października 2026 r. — 21 dni roboczych, około 60 godzin sesji; strona powstała w październiku.
Dla zainteresowanych szczegółami
Ta część jest dla tych, którzy chcieliby wiedzieć dokładniej, jak to działało — albo zrobić coś podobnego dla własnego domu, ulicy czy rodziny. Opisujemy nasze rozwiązanie, ale nie jest ono jedyne: podobną pracę da się wykonać w innych narzędziach agentowych, z modelami innych firm, a mniejszą — nawet w zwykłym oknie czatu, wklejając skany po kolei. Zasady opisane niżej są ważniejsze niż konkretne narzędzie.
Kto pracował
- Autorzy projektu (zob. O projekcie): pomysł, zamówienie skanów, priorytety, decyzje (co czytać, którym modelem, co publikować), odpowiedzi na pytania o układ domu, zdjęcia na miejscu, wspomnienia sąsiadów, kontrola wyników.
- Archiwista — kwerenda i skany akt w Archiwum Państwowym.
- Claude Code — narzędzie firmy Anthropic, w którym model językowy pracuje w terminalu komputera: czyta i zapisuje pliki, uruchamia programy, korzysta z internetu. Działał jako koordynator: planował etapy, dzielił skany na partie, rozdzielał je między agentów, scalał wyniki, pisał opracowania, skrypty pomocnicze i tę stronę.
- Agenci — kolejne instancje modelu uruchamiane przez koordynatora równolegle (zwykle 3–5, w największych operacjach 11–14 naraz). Każdy czytał partię 10–25 skanów i zapisywał opis dokumentu od razu po jego przeczytaniu.
Modele
Prawie całą pracę wykonały modele z serii Claude 5:
| Model | Rola |
|---|---|
| Fable 5 (później 5.1) | koordynacja większości sesji, kontrola odczytów na skanach, syntezy, najtrudniejsza kurrenta |
| Opus 5 (później 5.5) | każdy rękopis, plany i rzuty, rewizja wszystkich opisów; od września także koordynacja |
| Sonnet 5 | czysty druk i maszynopis (księgi adresowe), wyciąganie faktów z gotowych opisów |
| Haiku | odrzucony po próbie: przekręcał nazwiska nawet w druku („Braunstein” zamiast Baumann) |
Tę stronę — generator, szablony, wyszukiwarkę, lupę do skanów — napisał Opus 5.5.
Zanim zaczęła się masowa praca, te same karty przeczytało kilka modeli, a wyniki porównaliśmy. Z próby wyszła reguła: druk → Sonnet, rękopis i rysunek → Opus, karty kluczowe → kontrola Fable. Regułę trzeba było szybko poprawić: Sonnet, bezbłędny w druku, na polskich formularzach wypełnianych ręcznie mylił imiona, nazwiska i daty („Katarzyna” zamiast Antonina, 1930 zamiast 1939) — od tej pory każdy rękopis czytał Opus.
Skala, czas i koszt
- 4 441 plików źródłowych (8,5 GB), w tym 1 194 karty archiwalne — przeczytane wszystkie poza dwiema; 967 opisów dokumentów (ok. 736 tys. słów), ok. 470 tys. słów opracowań;
- 103 sesje pracy, ok. 380 poleceń wpisanych przez autorów, ponad 200 punktów kontrolnych w historii zmian;
- koszt: około 2 500 USD w tokenach według cennika API (płatnego dostępu programistycznego). To cena zawyżona wobec tego, ile faktycznie zapłaciliśmy — pracowaliśmy na abonamencie Claude z limitami użycia. W praktyce, przy rozłożeniu prac w czasie, podobny projekt dałoby się zrobić, opłacając przez miesiąc czy dwa abonament za 100 USD miesięcznie. Liczbowo dominuje ponowne „czytanie” kontekstu: w obrębie jednej sesji (i jednego agenta) model przy każdym kroku widzi na nowo całą dotychczasową rozmowę — wczytane skany, odczyty, polecenia. Między sesjami przechodziły już tylko notatki i syntezy zapisane w repozytorium, ale sesji i agentów było tak wiele, że takich odczytów uzbierało się ok. 1,7 mld tokenów; tekstu faktycznie wygenerowanego było ok. 10 mln.
- Najdroższe były obrazy: strona druku bez warstwy tekstowej to ok. 10 tys. tokenów, arkusz planu 15–20 tys., a każde przejście po wszystkich opisach (np. w poszukiwaniu ciekawostek) — ok. 4 mln.
Kontrola: drugi czytelnik
Odczyt z modelu jest hipotezą, dopóki ktoś go nie sprawdzi. Karty ważne dla historii domu — winda, umowy, spory, zmiany właścicieli — przeczytał powtórnie najmocniejszy model, na skanie, nie na gotowym tekście, często we fragmentach powiększonych dwu-, czterokrotnie. Ta kontrola znalazła prawdziwe błędy:
- odwrócone sensy — zakaz dalszej rozbudowy poddasza odczytany pierwotnie jako zakaz zamieszkiwania; słowo unzulässig (niedopuszczalne) przeoczone w kluczowym zdaniu;
- zmyślone frazy — model „dopowiedział” rzeczy, których na karcie nie ma (np. postępowanie upominawcze, którego nie było);
- „portier, nie piekarz” — pierwszy odczyt mówił o lokalu „dla piekarza do celów piekarskich”; na skanie stoi dem Portier zu Wohnzwecken — „dla portiera na mieszkanie”. Piekarni w domu nigdy nie było.
Jako trzeciego, niezależnego czytelnika wypróbowaliśmy Transkribus — specjalistyczny program do rozpoznawania pisma ręcznego. Na 21 spornych miejscach: 10 razy zgodny, 7 razy rację miał opis, 3 razy Transkribus (w tym nazwisko sierżanta policji, które poprawiliśmy w pięciu dokumentach). Nie zastąpi modelu, ale dobrze sprawdza nazwiska.
Lekcje dla tych, którzy chcą zrobić coś podobnego
- Zacznij od próby modeli na kilku kartach — i popraw regułę po pierwszym prawdziwym zbiorze. Tańszy model bywa doskonały w jednym rodzaju pisma i zawodny w innym.
- Zapisz zasady projektu w pliku, nie w rozmowie. Claude Code czyta na starcie plik materiały projektu; trzymaliśmy w nim cel, „żelazne zasady”, decyzje z datami i konwencje językowe (np. odmianę nazwisk). Każda nowa sesja i każdy agent stosowali je bez przypominania. Rozmowa się kończy, plik zostaje.
- Jeden dokument — jeden plik opisu, zapisany od razu. Agenci przerywają pracę (limit użycia potrafi skończyć się w połowie partii); gdy tak się stało, 46 gotowych opisów przetrwało, bo każdy był zapisany natychmiast.
- Rejestr: niczego nie czytamy dwa razy. Status każdego skanu wynika z tego, czy istnieje jego opis — po przerwie wiadomo, od którego pliku wznowić.
- Małe partie i punkty kontrolne w historii zmian (git). Po każdej partii: opisy, rejestr, notatka, plan, zapis. Sesja może się urwać w każdej chwili, a stan na dysku wystarcza, by jutro zacząć dalej.
- Drugi czytelnik ma patrzeć na skan. Kontrola samego tekstu nie wyłapie zmyśleń — trzeba wrócić do obrazu.
- Oznaczaj pewność przy każdym twierdzeniu i trzymaj hierarchię źródeł: dokument ponad wspomnienie, wspomnienie ponad współczesne opracowanie. (Ekspertyza z 2021 r. datuje dom „ok. 1912” — akta mówią jasno: budowa od października 1909 do sierpnia 1910.)
- Mierz koszt na pierwszej partii. Nasze szacunki rozjeżdżały się z rzeczywistością nawet cztero-, sześciokrotnie.
- Oszczędzaj na obrazach: skany pomniejszane do ok. 1 600 px, gęste rękopisy cięte na połówki i ćwiartki w wyższej rozdzielczości, tekst z PDF-ów wyciągany programem zamiast „oglądania” stron.
- Agenci piszą tylko własne pliki i nie uruchamiają własnych agentów — raz agent sam się „rozmnożył” i nadpisał wynik innych.
- Pytania do ludzi zbieraj na jednej liście i zadawaj hurtem; pytanie zadane tylko w rozmowie ginie. Oględziny domu kilka razy rozstrzygnęły to, czego z akt nie dało się wyczytać.
- Niektóre decyzje zostają przy człowieku, AI ich samo nie podejmuje: logowania i zabezpieczenia stron, wybór źródeł (część serwisów odrzuciliśmy jako zawodne), decyzje, co publikować o żyjących ludziach.
- Zapisuj metodę i liczby na bieżąco. Claude Code domyślnie usuwa zapis sesji po 30 dniach — części statystyk z sierpnia nie dało się już odtworzyć.
Porządek pracy
- Rejestr: każdy skan ma status — przeczytany albo nie.
- Szablon opisu: odczyt w oryginale, przekład, komentarz, osoby, daty, miejsca, pewność odczytu — ten sam dla wszystkich 967 dokumentów.
- Pytania do znawców domu zbieraliśmy na jednej liście i zadawaliśmy hurtem — np. o strony świata, układ mieszkań, to, co widać dziś na klatce schodowej.
- Nazwy niemieckie z przekładem: terminy i instytucje podajemy z polskim odpowiednikiem przy pierwszym użyciu, np. Auflassung (przewłaszczenie), Bauschein (pozwolenie na budowę).
- Bez ocen ponad dokument: o ludziach piszemy to, co mówią akta.
Kwerenda poza archiwum
Oprócz skanów przeszukaliśmy pełnotekstowo biblioteki cyfrowe: archive.org (księgi adresowe Gdańska i Sopotu, podręczniki techniczne), Pomorską i Bałtycką Bibliotekę Cyfrową (prasa, księgi adresowe), Polonę, Europeanę, Wikimedia Commons, bazy genealogiczne i archiwalne (Arolsen, IPN, GenWiki), ISAP (przepisy PRL o dźwigach), a nawet serie pomiarów temperatury, by sprawdzić, czy zima 1909/10, gdy wznoszono mury, była łagodna. Gdzie strona wymagała przeglądarki (np. biblioteka cyfrowa działająca tylko z JavaScriptem), model sterował nią programem Playwright — za każdym razem za zgodą autorów.
Technika strony
Strona jest statyczna — zwykłe pliki HTML wygenerowane programem w Pythonie z opisów dokumentów i opracowań, bez bazy danych i bez ciasteczek. Ruch liczy anonimowo Cloudflare Web Analytics, bez rozpoznawania poszczególnych osób. Poprawka w opisie dokumentu trafia na stronę przy następnym budowaniu. Wyszukiwarka (Pagefind) działa w przeglądarce na gotowym indeksie. Skany mają trzy rozmiary: miniaturę, podgląd i wersję do lupy (do 4200 pikseli na dłuższym boku).
Granice metody
- Model językowy czyta szybko, ale potrafi się mylić z pełnym przekonaniem — dlatego kontrola na skanach i oznaczenia pewności. Opisy bez znaku ✓ to odczyty bez drugiej kontroli.
- Opracowania to synteza setek opisów; mogą powtarzać błąd odczytu, którego kontrola nie wyłapała.
- Styl tekstów jest stylem modelu. Redagujemy go stopniowo (pierwsze przejście po opracowaniach, historii i ciekawostkach: październik 2026); opisy pojedynczych dokumentów czekają na swoją kolej.
- Przeczytaliśmy wszystko, co mamy — ale nie mamy wszystkiego: brakuje m.in. akt dozoru technicznego windy, akt PKP z lat 1962–1968 i zdjęć wnętrz sprzed lat 60.